2010-01-23 12:19:14 >> Biały sufit Biały sufit... Bez żadnego pęknięcia, rysy czy plamy... Biały sufit...
Otworzyłem oczy i widzę go przede mną. Mimo uczucia, iż nie jest to sufit mojego pokoju, leżę spokojnie, próbując sobie przypomnieć co robiłem poprzedniego dnia. Jak ja nienawidzę poranków, to niezdecydowanie czy pozostać w łóżku by minął jak najszybciej czy wstać i męczyć się z jego trudnościami... Nie mogę skupić się na jednej myśli, Jak co ranka przez moją głowę przelatują niczym stado ptaków najróżniejsze rzeczy, poranek... zmęczenie... jestem głodny... biały sufit, co ja tu robię, jak tutaj trafiłem. Nie mogę sobie przypomnieć wczorajszego dnia, jak by jakaś metalowa ściana blokowała moje wspomnienia. Widzę ją, ale nie mogę za nią zajrzeć. Postanawiam wstać, ból nie do wytrzymania rozchodzi się po mojej głowie, sprawdzam ręką nieistniejące igły powbijane w mą głowę powodujące ból... Nic nie ma. Wyglądam strasznie, widzę zmęczenie na swej twarzy, jak bym nie spał kilka dni, zarost na mej twarzy wskazuje, że nie pamiętam tylko wczorajszego dnia, lecz co najmniej tygodnia. Co tu robią te lustra, wszystkie ściany są nimi wypełnione, najróżniejsze, małe kieszonkowe, większe, niektóre eleganckie z najróżniejszymi ramami. Dlaczego nie mam w domu żadnego lustra, aby uniknąć patrzenia na wszystkie porażki wyryte na mej twarzy... nie, po prostu nie mam. Powinienem sobie jedno kupić, jakieś duże stojące popękane lustro. Popękane? Lustro z wzorem niczym pajęczyna, aż dziwne, że trzyma się całości. Kilkadziesiąt luster, wszystkie idealne niczym z wystawy sklepu a jedno pęknięte. Widzę mnóstwo swych miniaturowych odbić, w każdym kawałeczku pękniętego lustra. W każdym... Nie w każdym, jeden kawałek choć jest czysty i nie wyróżnia się od całości, nie potrafię w nim dojrzeć siebie. Krew, kapie na nieskazitelną białą podłogę... Każde kapnięcie to jak walnięcie młota w mą głowę, słyszę je, czuję. Po co wyjmowałem ten kawałek lustra. Światło, wyłania się z niewielkiej dziury po wyjętym kawałku szkła, ledwo widoczne lecz razi mnie w oczy jak by ktoś świecił mi w oczy latarką. Popycham lustro delikatnie, te rozpada się w kawałeczki upadając na podłogę powodując przy tym wielki ból głowy. Dziura w ścianie... Tagi: rozdział 1, biały sufit skomentuj (1) |
|
|||||||